fotografia: Ewa Miketa Fotografia

 

Czytanie i pisanie to moje miłości od zawsze.

.
.
.

No… Nie. Niezupełnie. Albo… zupełnie nie.

Prawda jest taka, że do czwartej klasy podstawówki miałam spore problemy z czytaniem, a pisanie służyło mi tylko do odrabiania lekcji. Moja mama do teraz co jakiś czas wspomina, jak była przerażona tym, że jej córka nie chce czytać. Cóż…

Nie chciało mi się uczyć czytania. Dopóki nie umiałam, czytali mi rodzice. To po co miałam się nauczyć i musieć się samodzielnie męczyć?

Możecie sobie wyobrazić, jakie to musiało być abstrakcyjne, w domu, w którym wszyscy czytali, a największą ilość posiadanych przedmiotów stanowiły książki.


 

Nauka czytania była dla mnie dość mało ciekawa i nużąca, te wszystkie literki i słowa, które nie za bardzo miały sens... To składanie A-L-A i K-O-T. Już tak mam, że moje rozbiegi są zazwyczaj długie. Muszę się oswoić, polubić i zrozumieć, po co mam coś robić.

Gdzieś w piątej klasie, po kolejnej zmianie nauczycielki polskiego, bez fajerwerków i trzęsienia ziemi, tak po prostu, zaczęłam pochłaniać książki i czerpać z tego przyjemność.

Później zaczęłam pisać całkiem dobre zadania domowe z polskiego. A potem pisać dla siebie. Zeszyty pełne moich wierszy, opowiadanek i miniatur mam do teraz.

Dzisiaj uwielbiam tworzyć literacko. Fikcję fantasy, teksty pełne niedopowiedzeń i zmysłowości, teksty na zamówienie. Bardzo lubię etap wydobywania informacji od Klientek i zamienianie suchych faktów w tekst.

Długo nie umiałam się odnaleźć w tych wszystkich historiach ludzi piszących, gdzie pisanie i czytanie są „od zawsze”. A jeśli już nie są od zawsze, to pokochanie jednego i drugiego było solidnym fajerwerkiem w życiu.

U mnie tak nie było. Życie się toczyło, a po drodze następowały zmiany.

Zapraszam Cię do świata moich tekstów. Może nie idealnych, ale na pewno prawdziwych.

fotografia: Małgorzata Skrzypczyk